Pod LUPĄ 2 ~ Pożyczanie książek ~



Jak wiecie dziś piątek :)
A więc czas na kolejną dyskusję!
Bardzo się cieszę, że licznie wzięliście udział w pierwszej, a co lepsze niektórzy zostali zachęceni do przeczytania Trylogii Czasu- co bardzo mnie cieszy.


Dzisiejszy temat nie będzie o żadnej książce, ale ogólnie związany z książkami. Żeby wam tak trochę urożnorodnić. Mam nadzieję, że i ten temat przypadnie do gustu ^^
Dzisiejszy temat to (werble):
Pożyczanie książek


Każdy mol książkowy zawsze próbuje wciągnąć w nałóg czytania bliskie osoby. Czasem się udaje, a czasem nie. Ale gdy już namówimy kogoś do czytania zazwyczaj pada pytanie: "Hej, a pożyczyłbyś/pożyczyłabyś mi tą książkę?". No i teraz dylemat. Nie każdy lubi pożyczać swoje dobytki... Bo to się boi w jakim stanie wróci, czy w ogóle do nas wróci, lub po prostu jest dla nas zbyt cenna.

Ja mam jedną przyjaciółkę, z którą dziele pasje czytania. To jest jedyna osoba, której udostępniam swą biblioteczkę, bo wiem że nie pozwoli zniszczyć ani jednej pozycji. Choć zagina rogi, wie że na moich książkach nie może tego zrobić- zazwyczaj wkładam jej zakładkę ;P
Ale ostatnio pożyczałam książkę koleżance (jak byłam na wymianie węgierskiej), bo też lubi czytać. Pomyślałam okej, przecież nic jej się nie stanie. I to był mój błąd. Po pierwsze prawie by na nią siadła swoimi czterema literami, gdybym w ostatniej chwili jej nie powiedziała, że na siedzeniu ma książkę- cóż pewnie by się tym nie przejęła i usiadła, ale moja mina ją przeraziła i wzięła egzemplarz z siedzenia zanim siadła. Ale to nie koniec! Jak byliśmy na basenie  to mokrym ręcznikiem rzuciła na książkę. A potem z mokrymi dłońmi zaczęła ją czytać. Ahh i zapomniałabym, jadła też nad nią hamburgera i lody. Jak tak książkę traktować można ? Myślałam, że mnie coś trzaśnie, no... Ma szczęście że jestem spokojnym człowiekiem. Ale i tak książka wróciła z tyłu u dołu okładki wgnieceniami :/
Tak lubię zarażać pasją innych, ale jak oni traktują książki ?
Ja nigdy nie piję, nie jem przy czytaniu. Nie dziwota, jak książki z bibliotek wyglądają...

Ale mimo to pożyczanie książek wydaje się dobrą opcją, bo nie każdy przecież ma tyle finansów by kupić każdą pozycję. My z kumpelą zazwyczaj mówimy, która ma daną książkę, żeby nie powielać zakupu. No chyba, że książka jest po prostu cudowna, to wtedy to już inna rozmowa ^^

Czytałam też, że dobrym sposobem, by pożyczać książki jest mieć pieczątkę ex libris. Trochę się nad tym zastanawiałam, ale cóż niektóre pozycję wymieniam, inne mogę kiedyś chcieć sprzedać i co powędrują z moją pieczątką ? Nie, chyba jednak nie będę nad tym kombinować... :)

A wy jakie macie podejście do pożyczania książek ? Tylko rodzina i najbliżsi, czy wszystkim znajomym ? A może wolicie je mieć na oku i tylko do waszej dyspozycji ? Może zdarzyły się wam już jakieś historie i przypadki, jak mi ? A może jakieś wasze książki już nie wróciły ? Albo ktoś z was ma swoją pieczątkę ?



Zapraszam do dyskusji!
Grafika zaczerpnięta z internetu

37 komentarzy:

  1. Zawsze boje się o moje cudeńka, pożyczam tym zaufanym molom ;D :))

    Zapraszam do mnie! :)
    http://bookiza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pożyczam książki tylko znajomym, ale muszę wiedzieć jak je traktują :) Zwykle wracają w stanie nie pogorszonym, jak do tej pory dwie wróciły uszkodzone, ale od jednej osoby, która więcej moich książek w rękach nie miała :D
    Oddawanie ''pożyczek'' w przyzwoitym czasie... Z tym jest problem :D Pożyczyłam sąsiadowi trzy moje książki oddaje mi już dwa lata i oddać nie może, bo jego siostra wywiozła je ze sobą na studia. W końcu może je odzyskam ^^

    Pozdrawiam Dominika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę, abyś odzyskała swoje zguby :)

      Usuń
    2. W końcu wparuję do niego do domu (jak tylko siostra będzie)... Marny jego los, zwłaszcza jak moim skarbom stała się krzywda ^^

      Usuń
  3. Raz pożyczyłem mojej cioci książkę. Niestety, ciocia nie posiadała zakładki i zaginała dosłownie pół kartki, by się później odnaleźć. Od tej chwili nie pożyczam już książek, no chyba, że najbardziej zaufanym osobom. Jeszcze inna ciocia pożyczyła się w grudniu "Baśniarza" i dalej mi nie oddała. Teraz pożyczam książki tylko mamie i babci, bo do nich mam największe zaufanie i wiem, że nic z nimi nie zrobią, tylko przeczytają :) Swojej pieczątki ani podpisu nie mam, bo jest mi niepotrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Baśniarz" to podobno bardzo interesująca pozycja ^^
      Ja nienawidzę zaginania rogów i na tym punkcie naprawdę jestem ogromnym krzykaczem :D
      U mnie babcia i mama nie czytają takiej literatury jak ja, nawet czasu nie mają, ale im bym na pewno pozwoliła :)

      Usuń
  4. Każda książka, którą pożyczyłam ginęła bezpowrotnie. Teraz pożyczam jedynie mojej mamie, która wie jak bardzo kocham te tomiska :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem, jak można tak traktować książki, naprawdę. No dobrze, mnie też zdarza się czytać podczas jedzenia, ale staram się nie uszkodzić książki w żaden sposób. Jak mi się już zdarzy, to wtedy jest panika ^^ a jeśli chodzi o pożyczone, te traktuję z najwyższym szacunkiem. Bo nie dość, że książka, to do tego nie moja.
    Sama czasem komuś pożyczam, ale nie zawsze chętnie - zdarzało się, że książka wracała do mnie w stanie tragicznym, przez długi czas nie wracała, albo nie wracała w ogóle. Kiedyś wypożyczyłam też na moje nazwisko pewnej osobie książkę z biblioteki, bo ona akurat nie mogła - i wtedy też miałam trochę problemy.Tak więc pożyczam tylko najbardziej zaufanym osobom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem coś o tym, kiedyś koleżanka na swoje nazwisko wzięła innej koleżance no i cóż musiała za własną kasę odkupić książkę...
      Ja też tak mam! Jak jest już jedna kropka, albo plamka to cała rodzina woli być ode mnie z daleka :D

      Usuń
  6. Nie jest fajnie, jak książka nie wraca. Ja mam chyba z 5 książek w "rozejściu" i obawiam się o powrót dwóch. Pożyczone mamie koleżanki mojej siostry - bo chciała coś o wampirach... No to dałam jej Naznaczoną i Wampiry Hollywoodu. Jakiś miesiąc temu. <niej więcej za miesiąc zacznę się dopominać, bo to nie są tytuły ciężkie, żeby czytac nie wiadomo ile. Oczywiście, grzecznie i tak dalej, ale nie wiem, czy na dalsze pożyczki osoba ta będzie mogła z mojej strony liczyć. Wyjątkowo cenne tytuły to nie są, ale mimo wszystko dałam za nie swoje pieniądze i choć "wampirów" już nie czytam, to mam do pewnych serii sentyment...
    W kwestii zniszczeń - ja o cudze książki dbam, gorzej z moimi. Przyznaję się, że zdarza mi się zagiąć róg czy zlamac grzbiet, ale to drugie dla wygody czytania albo jak zbyt długo idzie mi jakaś książka i tak jakoś wychodzi. Ale gdyby ktoś złamał mi moją książkę, to bym się wkurzyła i to ostro. Gdy ja mam cudza lekturę w dłoni traktuję ją jak największą świętość i tego samego od innych wymagam. Ale "niepewnym" osobom pożyczać nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo- jak pożyczam od kogoś, to naprawdę troszczę się jeszcze bardziej o nią.
      Ale pamiętam jak kiedyś pożyczyłam od koleżanki i mój kochany brat wylał na nią herbatę. Jezu co wtedy było! Oczywiście próbowałam odratować, ale wiadomo woda robi swoje... Zostały plamy na prawie połowie książki, ale osoba mi wybaczyła, nawet chciałam jej odkupić, ale nie chciała...
      Od tej pory mój brat nie tyka, a nawet się nie zbliża do mojej biblioteczki...

      Usuń
  7. To jest trochę przerażające, jak ludzie traktują książki. I ja też pożyczam tylko tym osobom, które wiem, że je szanują i, co ważne, oddają w ustalonym terminie. Kiedyś pożyczyłam książkę (chyba PLL 10.)koleżance, która odgrażała się, że odda po 2 tygodniach. Pomyślałam, że to dobry czas, chociaż miałam już małą kolejkę do tej pozycji. Po 3 tygodniach nadal nie miałam jej z powrotem, a jak się jej zapytałam, czy już przeczytała, powiedziała, że jeszcze nie zaczęła, bo czyta teraz książkę, którą dostała na urodziny... Nie ważne, że ma ją a własność, a moją tylko na chwilę. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest trochę dziwne zachowanie... ;/
      Zazwyczaj jak mam nawet książki z biblioteki, to wpierw one idą do czytania, żeby potem nie mieć kary...
      Tak samo mam jak mam egzemplarze recenzenckie- są w pierwszej kolejności, bo przecież ktoś czeka na obiecaną recenzję.
      To jest po prostu nieodpowiedzialność

      Usuń
  8. Ja już nie pożyczam. Czekam na książkę 2 lata, upominałam się i nic. Na dodatek kontakty się urwały, więc... Mówi się trudno, ale książki szkoda ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :/ Znam ludźmi, którzy się nawet wypierają, że ją mają... "Przecież ci już dawno oddałem. Nie masz? A nie pożyczałeś komuś innemu?". Taa...

      Usuń
  9. Kiedyś pożyczałam książki znajomym.Niestety po tym jak zobaczyłam jak one są traktowane ograniczyłam grono tylko do zaufanych osób. Ostatnio jak pożyczyłam książkę nie wróciła do mnie do tej pory.Więc od tej pory nie pożyczam.Jak widzę że nie którzy jedzą nad książką potem tłustymi paluchami dotykają stron.To mam ochotę podejść i normalnie rozszarpać -,-
    Może się to wydać dziwne ale dla mnie jak ktoś nie szanuje książek jest z góry przekreślony.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nienawidzę jak ludzie źle traktują jakiekolwiek książki, a jeżeli dana książka jest moja to mam ochotę rozszarpać człowieka na strzępy! Dlatego powieści pożyczam teraz już tylko mojej kuzynce i siostrze(chociaż ją ostatnio straszyłam, że już nie będę, bo trochę pobrudziła mi strony... ; p ). Raz pożyczyłam koleżance - właściwie to tego nie zrobiłam, bo sama sobie wzięła z mojej półki pomimo tego, że jej zabroniłam. Książka wróciła do mnie z dziwną plamą na stronach, co więcej nie została nawet przeczytana. Raz pożyczyłam też koleżance (już innej) całą serię książek, niestety nie miały one tzw. skrzydełek, dlatego wszystkie wróciły z wygiętymi rogami - kiedy wyszły dalsze części już jej nie pożyczyłam. Jak tylko zaufani ludzie czytają moje egzemplarze, są one ciągle w idealnym stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak według mnie na cholerę pożyczać jakąś książkę, której i tak się nie czyta ?

      Usuń
    2. Właśnie też tego nie rozumiem, jeszcze na dodatek niszczyć. =.='

      Usuń
  11. Ja książki pożyczam tylko komuś z rodziny i znajomym, którzy wiem, że niczego z nią nie zrobią. Od tych osób książki zawsze wracają do mnie w dobrym stanie, więc nie mam zastrzeżeń. Osobiście sama np. zaginam rogi (gdy spodoba mi się jakiś cytat na danej stronie), ale tylko we własnych powieściach. Te, które pożyczyłam od kogoś lub z biblioteki zostawiam w nienaruszonym stanie, ewentualnie podkleję gdzieniegdzie taśmą, gdy np. jakaś strona wylatuje. Ale ogólnie staram się pożyczone książki oddawać takie, jakie chcę, żeby mi oddawano moje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rogów nigdy nie zaginałam i nie będę zaginać, bo serca nie mam. A cytaty zawsze zaznaczam samoprzylepnymi karteczkami, które mogę zdjąć i książce nic nie jest :)

      Usuń
    2. Samoprzylepnymi karteczkami też czasami zaznaczam, ale przeważnie nie chce mi się tych karteczek szukać, więc lekko zaginam. Moje książki i tak są w 100 razy lepszym stanie niż takie biblioteczne, które wyglądają jakby ktoś odgryzł połowę kartki - niecierpię! :P

      Usuń
  12. No cóż, zacznijmy od tego, że ja jestem naprawdę bardzo przewrażliwiona na punkcie książek. Z tego przewrażliwienia wziął się też na przykład fakt, że ręce myję średnio co pół godziny (nie mogę mieć na nich żadnego zabrudzenia, ani kropelki potu itd.), bo inaczej książki nie dotknę.
    Wśród mojego otoczenia, gdzie owszem, są osoby, które czytają, tylko ja posiadam jakieś większe zbiory, więc to ode mnie chcą pożyczać. Ale ja pozwalam sobie na to tylko w przypadku kilku osób (jak na przykład moja przyjaciółka, która ma takie samo podejście, jak ja - ona może nawet moje książki przechowywać latami i nie będę miała nic przeciwko).
    Kiedy pożyczam komuś coś ze swojego zbioru, stawiam sprawę jasno: "Znam swoje książki. I jeśli zobaczę chociaż jedną, najmniejszą usterkę, będę oczekiwała nowego egzemplarza, a o pożyczaniu kolejnych możesz zapomnieć". Najczęściej się to sprawdza. Być może straszę i jestem okrutna, ale naprawdę wtedy na te książki uważają (na przykład nie chowają ich do toreb czy plecków, kiedy uprzejmie zauważam, że bardzo łatwo mogą się tam wybrudzić albo pozaginać). A jeśli ktoś jednak coś zrobi... Z reguły raczej nie każę kupować nowego egzemplarza, ale żadnej innej książki już nie pożyczę. Tak, jak to było z moim dziadkiem. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy oznajmił mi, że chciałby pożyczyć coś ode mnie (moja rodzina jest absolutnie nieczytająca), więc dałam mu książki. Wróciła do mnie w takim stanie, że powiedziałam, żeby zapomniał o następnych. W końcu się ugięłam. I teraz wracają już do mnie w stanie nienaruszonym (choć za każdym razem mam obawy i moich ulubionych lektur nigdy dziadkowi nie udostępniam).
    Co do ex libris... Od dawna już planuję zrobić sobie pieczątkę. I zrobię ją. Zamierzam jednak stawiać ją tylko na tych książkach, które wiem, że nikomu nigdy nie oddam. Inni po prostu podpisują swoje książki. Ale ja nie miałabym serca. Nawet ołówka bym nie przyłożyła do kartki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he z tym straszeniem będę musiała spróbować xD
      Moja rodzina też nie czyta, choć jak powiedziałam ostatnio mamie że dostanę książkę o Annie German, to powiedziała żebym jej dała poczytać... Też miałam szok na twarzy :)
      Właśnie ja też nie chce podpisywać książek, bo po prostu bym nie mogła... A co do ex libris- może kiedyś wyrobię :) A jak będziesz miała swoją możesz się pochwalić xD

      Usuń
  13. Hej :) Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Byłoby mi miło, gdybyś odpowiedziała na moje pytania: in-corner-with-book.blogspot.com

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pożyczam książki tylko i wyłącznie zaufanym osobom, czyli moim przyjaciołom. Wiem, że nic nie zrobią. Poza tym zanim dam im do rąk książkę przypominam im jak należy ją traktować. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja swoich książek nie pożyczę tylko jednej osobie. Gdy raz pożyczyłam jej książkę "Nevermore" to po długim nieoddawaniu jej upomniałam się aby mi ją przyniosła. Następnego dnia mi mówi ze jest taka sprawa bo ona ma młodszych braci i oni dorwali moją książkę i ją nieco podarli. Krew mi zaczęła buzować ale starałam się opanować i powiedziałam żeby mi ją przyniosła. Jak ją zobaczyłam to łzy mi napłynęły do oczu. Książka była cała brudna i grzbiet był do połowy oderwany. Myślałam że ją zabije za niedopilnowanie gdzie kładzie książkę. Kazałam jej przynieść mi 30zł za to bo dla mnie to jest niedopuszczalne żebym ja wydawała swoje własne pieniądze na drogie książki, pożyczała je komuś w zaufaniu a ta osoba o nią nie dba, a doskonale wiedziała że jej bracia lubią wszytko niszczyć. Od tamtej pory już nigdy tej koleżance książki nie pożyczyłam i nie mam takiego zamiaru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, to też wiem z własnego przykładu :/ Bracia są źli- zwłaszcza młodsi, którzy nie umieją docenić piękna literatury...

      Usuń
  16. Zawsze pożyczam tylko zaufanym osobom, od których wiem, że moje książki wrócą w nienaruszonym stanie. Miałam tylko jeden przykry przypadek, gdy pożyczyłam książkę przyjaciółce: w międzyczasie miała przeprowadzkę i w rozgardiaszu książka trochę zamokła, ale przyjaciółka dołożyła wszelkich starań, żeby doprowadzić ją do porządku i nawet zaoferowała kupno nowego egzemplarza. Osobiście mam wręcz obsesję na punkcie zachowania książek w jak najlepszej kondycji i czasami aż przykro patrzeć, co poniektórzy potrafią wyprawiać przy czytaniu. Nie wspomnę już o stanie niektórych książek z biblioteki, gdzie egzemplarze z ostatnich lat nie raz są strasznie zniszczone i poplamione Bóg raczy wiedzieć czym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raz w bibliotece dorwałam książkę której jedna cała strona była umazana krwią. Aż mnie wtedy ciarki przeszły jak to zobaczyłam.

      Usuń
    2. Tak niestety :/ Mi kiedyś koleżanka z klasy powiedziała, że znalazła książkę w koszu na śmieci i nie wie jak się tam dostała ...

      Usuń
  17. Pożyczam ale zaufanym znajomym. Choć mam też zbiór książek, które daje do ręki tylko mojej mamie ale to może dlatego że wtedy wiem że nie opuszczą mieszkania i do mnie wrócą :)
    A ap ropo dyskusji może to jest jakieś rozwiązanie http://booklips.pl/newsy/japonczycy-zaprojektowali-akrylowa-oslone-do-ochrony-ksiazek-podczas-czytania/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he to jest dobre rozwiązanie :)
      Nie słyszałam o czymś takim, ale warto poszperać :D

      Usuń
  18. Swego czasu pożyczyłam - to było już dawno, pożyczyłam książki koleżance, ona innym koleżankom i tak dalej, wróciła do mnie jedna w stanie katastroficznym, mam awersję do pożyczania książek ... choć pożyczam rodzinie i zaufanym osobom - bardzo zaufanym.

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem szczerze że boję się pożyczać książki innym. Ja o swoje skarby dbam i jak widzę że niektórzy nie mają do nich szacunku to mnie serce boli.
    Szkoda że nie trafiłam jeszcze na żadną taką osobę jak twoja przyjaciółka z którą mogłabym się wymieniać książkami :)

    Pozdrawiam,
    Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przepadam za pożyczaniem książek. Ale jak tu odmówić przyjaciółce, którą się powoli zachęca do czytania, czy drugiej, od której z kolei książki się pożycza. I jest jeszcze rodzina. Tym sposobem kilka moich książek krąży teraz gdzieś w przestrzeni kosmicznej między najbliższymi. Pewnie niedługo wrócą, wszyscy wiedzą, że lubię mieć swoje książki przy sobie. O ich stan trochę się boję, ale mam nadzieję, że dobrze będzie. Co do zaznaczania książek... Swoistego ex libris nie mam, ale każda moja książka ma mały kwiatek z wycinanki samoprzylepnej w rogu strony tytułowej. Małe oznaczenie, a często pomaga. :)

    OdpowiedzUsuń