"Morze spokoju" Katja Millay



Morze spokoju


Autor: Katja Millay 
Tytuł oryginału: The Sea of Tranquility 
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: 19 marzec 2014 
Gatunek: romans, młodzieżowa




Opis:

W tym świecie nie ma magii, a cuda się nie zdarzają. 
Natsya przekonała się o tym dwa i pół roku temu. Jedno wydarzenie przekreśliło wszystkie jej plany. Na zawsze.
Josh nie ma tajemnic. Wszyscy jego bliscy nie żyją, a przyjaciele... Kiedy twoja obecność przypomina innym, jak kruche jest życie, ludzie wolą trzymać się na dystans.
Dwoje młodych ludzi ze skomplikowaną przeszłością. Ich przyjaźń nie jest łatwa. Miłość okaże się jeszcze trudniejsza...
Natsya i Josh mają szansę odbudować swoje życie - razem. Jednak najpierw muszą nauczyć się na nowo ufać, wierzyć i wybaczać.

Recenzja:


„- Gdybyśmy mieli teleskop, mogłabym pokazać ci Morze Spokoju. – Wyciąga rękę w stronę nieba. – Widzisz? Na Księżycu. Stąd właściwie go nie widać. (…) Kiedyś uważałam, że brzmi jak nazwa jakiegoś pięknego spokojnego miejsca. Takiego, w jakim chciałabyś się znaleźć po śmierci. Wszędzie dookoła woda i cisza. Miejsce, które wciąga cię i przyjmuje do siebie, bez względu na wszystko. (…) To w ogóle nie jest morze. To tylko wielka ciemna plama na Księżycu. Ta nazwa to kłamstwo…”

Katja Millay obecnie wraz z rodziną mieszka na Florydzie, gdzie również dorastała. Pracowała jako producent telewizyjny. „Morze spokoju” jest jej debiutem literackim.
Poznajcie Natsye Kashnikov – dziewczynę bardzo skrytą w sobie, której los nie oszczędził, mimo nastoletniego wieku. By zapomnieć co wydarzyło się 2,5 roku temu izoluje się od wszystkich – włącznie z rodziną – i nawet już nie liczy, ile psychiatrów przewinęło się przez ten okres. Chce ukryć się przed złem, jakie widzi wszędzie. Ale również pragnie zemsty, na chłopaku, który zniszczył jej całe życie. Przeprowadza się do swojej ciotki i zaczyna chodzić do liceum… Makijaż ciemny jak u gotki oraz ubrania, które prawie nie zakrywają jej ciała – to kamuflaż, który ma odstraszać ludzi dookoła… Nieoczekiwanie spotyka Josha, który, tak jak ona nie lubi towarzystwa, a dla większości kolegów w szkole jest niewidzialny. Jego imię jest synonimem śmierci. Dwoje ludzi ze skomplikowaną przeszłością… czy z tego może wyniknąć coś dobrego? A może przeszłość ich dopadnie?



„Śmierć nie jest taka straszna, kiedy już ją przeżyjesz.
A ja przeżyłam.
Już się jej nie boję.
Boję się całej reszty.”

Tej powieści wyczekiwałam jeszcze przed jej premierą. Nie ma tu magii, wampirów czy innych tego typu nadprzyrodzonych mocy… Co więc jest w tej książce?


Pierwsze co przychodzi mi na myśl, po zadaniu tego pytania to historia – piękna i brutalna prawda, jaka może zdarzyć się każdemu z nas. Autorka idealnie zamknęła sens tej opowieści w tych 456 stronach, opisując uczucia, emocje i odpowiedź środowiska.

Mimo iż takich powieści jest już od groma – ta książka jest płomykiem wyróżniającym się na tle innych. Pozycja ta nie opowiada jak to los rzuca wiele przeciwności zakochanej w sobie parze, tutaj historia rzuca przeszłością w dwie różne od siebie osoby. I do końca nie można powiedzieć, że przedstawiona w niej historia jest przewidywalna – czytając książkę można się naprawdę zdziwić.

Styl autorki jest lekki, bardzo młodzieżowy (o czym jeszcze wspomnę ciut niżej). I mimo, że książka liczy sobie trochę stron – czyta się ją w zawrotnym tempie. Warto też zwrócić uwagę, na wiele refleksji wplecionych głównie do wypowiedzi głównej bohaterki. Sama mam w tej książce pozaznaczanych tyle cytatów, jak w żadnej innej.



Dziwi mnie, że ludzie tak bardzo boją się, co może ich spotkać w ciemności, a w ogóle nie myślą o swoim bezpieczeństwie w ciągu dnia, jakby słońce dawało wystarczającą ochronę przed całym złem tego świata.

Muszę jednak przyznać, że nie było na początku tak fajnie – przez bite 70 pierwszych stron, chciałam tą książką rzucić o łóżko i zagrzebać gdzieś głęboko. W myślach kłębiło mi się tylko „W co ja się wpakowałam, przecież to jakieś dziadostwo…”. Wiecie jak potem się śmiałam z własnej głupoty?

Na początku czytelnik nie ma bladego pojęcia co się dzieje, ląduje w wirze wydarzeń, nie rozumie zachowania dziewczyny – dopiero z czasem, powoli odkrywają się sekrety. Jest to bardzo dobry zabieg literacki, gdyż nie potrafimy przewidzieć co się zdarzy, ale jak pisałam wcześniej – powoduje to dezorientację.
I jeszcze na samym wstępie irytowała mnie tak duża liczba przekleństw w tej książce, natomiast, gdy ją przeczytałam – nie wyobrażałam sobie, żeby tych przekleństw nie było. Dodaje to książce młodzieżowego wyrazu, ale też pokazuje emocje.

Całkowicie podpisuję się pod słowa na okładce: „Ta książka złamie ci serce i sklei je na nowo”. Gdy akcja nabiera bardzo szybkiego tempa i robi zwroty oraz fikołki – raz można się cieszyć, raz wrzeszczeć na autorkę i bohaterów… by na końcu ostatniej strony twarz stała się wodospadem łez (dobra rada – miej przy sobie chusteczki podczas czytania!) I choć, wiem, że często się rozklejam w takich momentach – po tej historii długo nie mogłam się podnieść z krzesła.



„- Co zobaczyłaś, kiedy umarłaś?  Uśmiecha się półgębkiem, niepewnie, jakby czuł się zażenowany własnymi słowami.  Bo chyba nie Morze Spokoju?(...) 
- Twój garaż.”

Z główną bohaterką zżyłam się bardzo mocno – przez wzgląd na podobne myśli, odczucia, odruchy. Nie często mamy do czynienia z takim charakterem – nie jest to nieśmiała dziewczyna – ona boi się życia, po traumie jaką przeszła. Próbuje jednak z tym walczyć. Od teraz też słowo „Słoneczko” przybrało dla mnie nowego brzmienia 
– ci co czytali wiedzą o co chodzi.

Historia w książce jest niesamowita i z pewnością nie da się jej zapomnieć. W moim sercu i głowie wiele przez to namieszała, ale też świetnie się usadowiła i coś czuję, że z obu miejsc nie wyjdzie – nawet sama tego nie chcę.

Jest to powieść życiowa, opowiadająca o współczesnych problemach i co jest atutem – bez „lukrowania” – tutaj toczy się walka o okruchy nadziei, wiary i miłości. Poruszyła mnie dogłębnie, zaprzątnęła moje myśli i dodała siły.
Polecam szczególnie młodzieży, do której pozycja ta jest kierowana, ale również każdemu, kto ma ochotę przeżyć tę historie na własnej skórze. Aż brak słów by określić jej piękno, więc wybaczcie, że nie potrafię tego oddać – to po prostu trzeba przeczytać samemu. 
Bardzo udany debiut i czekam na kolejne książki tej autorki!

Wyzwanie: Book lovers


A tu macie trailer książki



Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
Egzemplarz tej książki otrzymałam od literatura.juventum.pl

32 komentarze:

  1. Nie mogę się doczekać, kiedy książka trafi w mojej rączki !!
    Twoja recenzja jedynie sprawiła, że tym bardziej nie mogę się jej doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  2. W jednym miałam na odwrót - już od początku pokochałam tę książkę. Ale we wszystkim innym się z Tobą zgadzam i również jestem tą książką zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam trudne początki, bo strasznie nie lubię książek z przeklinaniem, ale potem mi ni przeszkadzały i pokochałam <3

      Usuń
    2. Trudno powiedzieć, żeby przekleństwa mi przeszkadzały... Raczej mnie zdziwiły, bo do tej pory spotkałam się tylko z "cholera" albo "pieprzyć", więc tutaj wydały mi się sporym zaskoczeniem. Ale nie, raczej mi nie przeszkadzały :P

      Usuń
    3. Cóż ja mam na co dzień do czynienia z takim językiem i mnie ciut wkurza, zwłaszcza, że i mi się zdarzy i nie lubię jak pisałam wcześniej przekleństw, chyba, że tak jak potem w tej książce - idealnie się wtapiają w styl autorki i nie wyglądało to sztucznie, czy niepotrzebnie

      Usuń
  3. To nie jest pierwsza pozytywna opinia z którą się spotykam, będę więc musiała coraz poważniej rozważyć przeczytanie jej w późniejszym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już wcześniej ją widziałam lecz chciałam poczekać na więcej opinii. Dzięki Twojej muszę ją koniecznie przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy, że Cię przekonałam :)

      Usuń
  5. Właśnie dzisiaj również zamieściłam recenzję tej książki na swoim blogu:) :)
    Ja miałam wręcz odwrotnie - książka bardziej mi się podobała, kiedy wszystko było takie tajemnicze, niedopowiedziane i... milczące. Z czasem, czyli tak mniej więcej w połowie, kiedy już domyślamy się praktycznie wszystkiego, robi się mniej fajnie... I ja nie płakałam na końcu:) Wręcz przeciwnie, byłam nico rozczarowana...
    Ps. Imię Josha wcale nie jest synonimem śmierci. W książce było wyraźnie zaznaczone, że oznacza ono ocalenie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam co oznacza, przez synonim śmierci miałam na myśli to, że zmarły mu wszystkie bliskie osoby, sam nawet siebie tak nazywał, a w nieoficjalnym tłumaczeniu opisu padło takie sformułowanie :)

      Usuń
    2. Rozumiem doskonale, że o to właśnie C chodziło, że to metafora :) Widziałam też to w opisie książki i... tam też bym się przyczepiła:) Ale widać już taka moja natura polonistki, że za bardzo przykładam wagę do słów :) Wybacz:)

      Usuń
  6. Strasznie chciałabym mieć tą książkę i przeczytać ją, bo czytałam kilka pozytywnych opinii i jestem nią naprawdę zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś będzie miał na wymianę? Albo polecam szukać na internetach, ja niedawno znalazłam kilka nowości za prawie nic :)

      Usuń
  7. Muszę mieć :) bardzo podobają mi się recenzje tej książki :)
    Ooo a w trajlerze Nate Archibald z "Plotkary" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie sądziłam, że ta książka wywołuje tyle emocji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba sobie odpuszczę....

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że dołączyłaś do większości - czyli tych, którzy polubili tę książkę :) Cieszę się, bo to jedna z pozycji mojej listy zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam się, by ktoś bardzo mocno krytykował tę powieść, jakieś tam drobne rzeczy tak... :)

      Usuń
  11. Może w końcu ją zdobędę ;)

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka czeka w kolejce do przeczytania :D Już nie mogę się jej doczekać!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hajs mi się nie zgadza, nie mam możliwosci przeczytania Morza spokoju - ale walczę z tym, bo po tak pozytywnych recenzjach nie mogę nie sprawdzić, cóż to za książka podbiła serca tylu książkoholików.

    OdpowiedzUsuń
  14. Recenzja książki bardzo zachęca, ale mnie jednak najbardziej zauroczył trailer ^.^ cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka jest po prostu niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  17. A mam na nią chęć, nie ukrywam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam i również jestem pod wrażeniem. Przepiękna i wciągająca historia. Przeczytałam ją praktycznie jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A tam przeklinanie... w ogóle nie raziło mnie to... nawet na plus :P
    No i pokochałam tą książkę od pierwszej strony.... ;_;
    „Ta książka złamie ci serce i sklei je na nowo” - racja, właśnie to ze mną zrobiła... </3

    OdpowiedzUsuń