"Magia krwi" Tessa Gratton



Magia krwi


Autor: Tessa Gratton 
Tytuł oryginału: Blood Magic 
Seria: Magia krwi 1
Wydawnictwo: Dolnośląskie 
Data wydania: 20 styczeń 2014 
Gatunek: paranormal romance





Opis:

Tuż po tragicznej śmierci rodziców 
Silla Kennicot otrzymuje przesyłkę zawierającą list oraz niezwykłą księgę z magicznymi zaklęciami. Czy naprawdę spisał je dla niej tata, jak sugeruje autor listu? Dziewczyna postanawia wtajemniczyć w arkana magii brata Reese'a oraz nowo poznanego przyjaciela Nicka. Niespodziewanie ktoś, komu wyraźnie sztuka magiczna nie jest obca, odwiedza grób państwa Kennicot i kreśli na nim runy. Czy ojciec Silli przed śmiercią został opętany? Czy opętany może być każdy?

Recenzja:

„- To magia, Nicholas. Magia krwi. Nie powinieneś w nią wierzyć.
- Ale wierzę.

Tessa Gratton urodziła się w Japonii, obecnie mieszka w Kansas w USA. W wieku 7 lat marzyła by zostać czarodziejką i jak widać jej marzenia choć trochę się spełniły. Zadebiutowała powieścią „Magia krwi”, która zyskała rozgłos i została przetłumaczona na 21 języków. Aktualnie pisze kolejne tomy serii „Magia krwi”. 21 maja na rynku polskim ukaże się kontynuacja powieści – „Strażniczka krwi”.


Silla Kennicot z popularnej, radosnej, umiejącej podrywać chłopaków i zamiłowanej aktorstwem, po tragicznej śmierci obojga rodziców zmienia się nie do poznania. Nie w głowie jej już imprezy, trzyma się na uboczu a pasja aktorska już jej tak nie interesuje. Choć gra świetnie – udając i zmieniając twarze na wielkiej scenie życia. Nie wierzy w to co reszta – że jej ojciec był psychiczny i zabił jej matkę a potem siebie… Niespodzianie dostaje przesyłkę z listem i tajemniczą księgą z zaklęciami, które spisał jej tata. Poznaje również Nicka, który jest równie tajemniczy. Silla wraz z bratem i Nickiem zagłębiają się w arkany magii, ale jaką w tym wszystkim rolę pełni krew? I czy faktycznie ojciec dziewczyny był psychopatą?

Czaszka to jakby jedna z Twoich masek, tylko że pod twarzą, a nie na niej.

Tej książki wyczekiwało dużo osób, zwłaszcza, że jej premierę przekładano od stycznia 2013 roku a wydana została faktycznie w styczniu – ale rok później. Sama byłam ciekawa tej powieści, po opisie, licznych zapowiedziach i dobrych notach za granicą. Czy warto było czekać?


Fabuła książki opiera się na tajemnicy magii krwi, jak można się domyślić po tytule. Dziewczyna uczy się zaklęć, myśli że to takie piękne i dobre no i spotyka chłopaka… On też okazuje się dziwnym (przystojnym!) człowiekiem, choć jest z wielkiego miasta. Sceneria rodem z horrorów, bo wszystko dzieje się na cmentarzu, obok grobu rodziców (byłby ktoś zadowolony, jakby się praktykowało magię nad jego grobem?). Oczywiście dużo krwi, śmierci, zła… Ahhh no i miłość!

Wydaje się wam to ciekawe? Bo mi jakoś tak… nie za bardzo. A właśnie tak w skrócie przedstawia się akcja książki. Jest to powieść do bólu szablonowa, z nastoletnią miłością no i walką ze złem… Czyli nic nowego, czego byśmy nie czytali, albo o czym byśmy nie słyszeli. Niektóre momenty są sztuczne, inne odbiegają od normy, np. nastolatki mówią babci o magii a co babcia robi – pyta czy może pomóc…

Co jest plusem książki – mimo tych niecałych czterystu stron, czyta się ją bardzo szybko. Nie nudzi (bardziej irytuje), ale również i nie zaskakuje, nie wbija w fotel… Jest prosta i banalna, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Autorka pisze nieskomplikowanym językiem. Ratuje ją akcja z perspektywy obu głównych bohaterów, ale nie jest to też jakiś dobry opis. 
No i okładka zalicza się do tych udanych – mroczna utrzymana w klimacie grozy z czerwonym akcentem podkreślającym znaczenie krwi. To może przyciągnąć czytelnika.

Gwiazdki z papieru, czuwajcie nade mną, nie chcę być sam, gdy zrobi się ciemno.

Sama historia i pomysł nie jest taki zły – tajemnicza księga, sekrety ojca, zbrodnia, zaklęcia – to jest coś co może nas przy tej książce trzymać do końca, by jej nie odłożyć, w końcu ciekawość zżera o co chodzi… Ale ta pozycja tak mi przypominała „Zmierzch” Stephenie Meyer! Piękny chłopak interesujący się dziewczyną bez przyjaciół… Sceneria cmentarna… Główna bohaterka, która jest nastolatką, i gdy tylko dostaje magiczną książkę w ręce – od razu bach! czaruje… No chwała, że nie ma trójkąta, bo by się chyba nie dało wytrzymać.


Zawiodłam się na tej książce ogromnie – liczyłam na ciekawą historię z wątkiem miłosnym, a dostałam coś przeciętnego i nie oryginalnego, postacie w które nie da się wczuć, a bardziej irytuje cię ich zachowanie. Zainteresowała mnie jednak historia Josephine Darly i przeplatanie rozdziałów jej pamiętnikiem – to było ciekawe.

Według mnie autorka zmarnowała naprawdę dobrze rokujący pomysł. Był nieźle wymyślony, ale gorzej z poprowadzeniem go dalej. Nie wiem więc skąd tyle fenomenalnych opinii o tej książce, jak czytałam o wiele lepsze w gatunku paranormal romance o których nie było tak głośno. 
Może fanom sagi „Zmierzch” spodoba się ta powieść, ale dla innych może okazać się zawodem. Ja nawet nie mam chęci sięgać po tom drugi tej powieści, ale może kiedyś zobaczę czy autorka nadal trzyma ten sam „poziom”. Można przeczytać z ciekawości, ale nie spodziewajcie się nie wiadomo czego – może świetnie posłużyć jako coś nie ambitnego między trudnymi książkami.... ale brak rewelacji.

Wyzwania: Czytam FantastykęBook loversParanormal Romance


Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl

Egzemplarz tej książki otrzymałam od literatura.juventum.pl

Magia krwi | Strażniczka krwi | The Blood Keeper

14 komentarzy:

  1. To mnie zmartwiłaś :/ Myślałam, że będzie to lepsza książka, na razie poczeka sobie jeszcze na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Tobie bardziej się spodoba :)

      Usuń
  2. Oh, widzę, że szału nie ma. No cóż, mówi się trudno, choć osobiście mam dość tym podobnych powieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że to książka jednak przeciętna. Spodziewałabym się czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się spodziewałam, ale cóż wyszło jak wyszło.

      Usuń
  4. Po Twojej recenzji przyszła mi na myśl "Alicja w krainie zombi", która w mojej ocenie wypadła bardzo słabo. Cieszę się, że nie sięgnęłam po "Magię krwi". Chyba już "wyrosłam" z takich książek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Alicja w krainie zombi" akurat mi się bardzo podobała :)

      Usuń
  5. Uuuuu ciekawie. Dawno nie czytałam książki strikte o magii, a uwielbiam te klimaty ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż musiałam przeczytać opinię. U mnie magia krwi to zupełnie coś innego. A tu... mamy romans paranormalny. Nope, nie mam ochoty na toto;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że o tej książce nigdy nie słyszałam, ale mi osobiście opis przypadł do gustu. Szkoda jednak, że nie kryje się za nim nic ciekawego :( Po Twojej recenzji wiem, że nie będę sobie już zawracać głowy tą powieścią. Jest wiele innych, ciekawszych książek ;)

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Może jednak drugi tom będzie lepszy?

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam w planach nabycie tej książki, jednak przeglądając recenzje coraz częściej spotykałam się z niepochlebnymi opiniami, dlatego wstrzymałam się z zakupem. Również myślałam, że będzie ciekawsza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc czytając twoją recenzję troszkę się zmartwiłam. Kiedy przeczytałam jej opis wydawała się ciekawa, tym bardziej, że magia to moje klimaty :) Myślę jednak, że gdy będę miała okazję z chęcią do nie zajrzę. ;)

    Zapraszam również do odwiedzin mojego bloga poświęconego książkom, filmom, makijażowi i nie tylko...
    http://magicfrozenworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń