"Łowczyni Zagubionych Dusz" Isabelle Talbert



Łowczyni Zagubionych Dusz



Autor: Isabelle Talbert 
Wydawnictwo: Novae Res 
Data wydania: 15 sierpień 2014 
Gatunek: fantastyka






Opis:

Kiedy Emily Moore traci ukochaną siostrę, postanawia ze sobą skończyć. Staje nad stumetrową przepaścią, by w śmierci znaleźć ukojenie. Skacze. Nie ginie jednak, ponieważ w ostatniej chwili otwiera się przed nią magiczny złoty krąg prowadzący do świata benefitów – istot nieskończenie doskonalszych i piękniejszych od ludzi. Musi się tam zmierzyć z okrutną i złą królową Alice. Otrzymuje funkcję Łowczyni Zagubionych Dusz i przewodzi wyprawie do bram Rady w poszukiwaniu ratunku dla królestwa Lakrimy. Droga pełna jest tajemniczych przygód i niebezpieczeństw, z których dziewczynę, jej ukochanego Jordana i przyjaciół ratują widziane tylko przez nią postaci umarłych.



Recenzja:

„Powiadają, że gdy ktoś umiera, dusza pozostaje na ziemi tylko w dwóch przypadkach: kiedy ma niedokończone sprawy lub gdy nie przyjmuje do wiadomości, że ciało umarło.

Isabelle Talbert to dwudziestojednoletnia studentka psychologii. Uwielbia czytać książki a jej ulubionym gatunkiem jest kryminał. Nieco ponad miesiąc temu miała miejsce premiera jej debiutu literackiego – powieści fantastycznej Łowczyni Zagubionych Dusz”.

Gdy ostatnia żyjąca osoba, która jest nam najbliższa umiera, człowiek traci grunt pod nogami... Właśnie w takiej sytuacji znajduje się osiemnastoletnia 
Emily. Jej siostra Cassandra umiera, dziewczyna więc dosłownie zamierza stracić grunt pod nogami  skacze w przepaść, by skończyć ze swym żywotem. Niestety (albo stety) nie udaje jej się wykonać samobójstwa – przenosi się do magicznej krainy Lakrimy, w której spotyka zupełnie nieznane istoty - benefitów, benefatorów oraz malefitów. Zostaje ugoszczona na dworze księżnej Alice, lecz nie zaznaje tam spokoju. Wkrótce po jej "przybyciu" dzieją się dziwne rzeczy a ona sama zostaje wplątana w tajemnice dworu. Ale to nie jej jedyny problem – zaczyna widzieć zmarłych, którzy nazywają ją Łowczynią... a to nie wróży dobrze... chyba?


Zawsze będę strzec twoich bram i będę pomagać twoim zagubionym dzieciom odnajdywać drogę do ciebie.

Chwytając powieść Isabelle Talbert czytelnikowi w oczy rzuca się okładka – dopracowana pod względem kolorów, czcionki oraz magicznych oczach. To przekonuje do siebie, gdyż oprawa owiewa tajemnicą i magnetyzmem a tytuł ciekawi. Opis to następna rzecz, którą potencjalny przyszły czytelnik "bada" – tutaj już tak ciekawie nie jest... ale coś go jednak kusi. Czy ta pokusa warta jest zachodu?

Paranormale to zazwyczaj schematyczne i oklepane pozycje, które znający się w tym gatunku wychwyci od razu. Taka jest również i fabuła tej książki 
– prosta, znana nam już wielokrotnie i do bólu przewidywalna. Fakt faktem, że autorka stworzyła zupełnie nową rasę istot... które tak naprawdę nie są takie "świeże" (to dzieci Abaddona, które mają pilnować porządku na ziemi). Na początku przez nieznanie tych stworzeń czytelnik jest zdezorientowany i zgubiony, bo autorka nie wyjaśnia pochodzenia, nie opisuje postaci. I w pewnym stopniu po skończeniu lektury nadal nie za bardzo mam pojęcie jak wyglądają te istoty - czy różnią się od człowieka... 
Wydawać by się mogło, że ów wątek główny, którym jest postać łowczyni zagubionych dusz okaże się godny uwagi  nic bardziej mylnego. I tutaj autorka poniosła klęskę, gdyż może i tajemniczość wokół stworzonej kreacji jakaś jest, lecz biorąc pod uwagę całokształt - czyli sytuacje w których to dusze znajdują ją, a nie na odwrót i fakt, że to one bardziej pomagają jej misji, niż ona im... Nie nazwałabym tego rolą łowcy...


„O aniele, co masz skrzydła krwawe, 
Nie pozwól, by któryś z naszych braci znów martwy padł na trawę...”

Na pierwszy rzut oka można spostrzec, że powieść jest debiutem po samym stylu autorki. Widać, że dopiero stawia "pierwsze kroki" – proste krótkie zdania, dialogi bez życia. No i oczywiście bardzo słabe opisy postaci, jak i ogólnie miejsc oraz przedmiotów. Do tego niekiedy zdania są nielogiczne, a czasem wstawione ni stąd ni zowąd refleksie i złote myśli, które może i mają przesłanie, ale w trakcie akcji człowiek się zastanawia, czy mu przypadkiem pies (lub inne zwierze) nie zjadł kilku kartek, bo nie pojmuje nagłego wyrwania z kontekstu.

Główna bohaterka to nastolatka, a to połączenie urody odwagi i niewinności i tutaj zostaje powielone. Do tego czasem (powiedzmy to sobie szczerze) jest głupiutka 
 no bo normalny człowiek, gdyby próbował się zabić i znalazł nagle w innej krainie pełnej nie wiadomo jakich stworzeń od razu by się nie zaaklimatyzował, prawda? Trochę realizmu też i w paranormalach potrzeba...
Co do innych bohaterów – to byli bardzo słabo wykreowani, a niektórzy byli tzw. "zapychaczami" (byle by byli i było o czym pisać). Nie poznajemy ich dokładnie, dostajemy kilka informacji o danej postaci... i to na tyle.

Ahhh no i miłość! Czyli tak jakby główny wątek fabuły (zaraz po łowczyni) powieści. Czyli związek pełen absurdu. No bo... dziewczyna trafia po samobójstwie do nowego świata i uwaga! 
 dzień później już ma miłość swego życia! A żeby było jeszcze lepiej – to ona zagaduje do chłopaka, bo ten stwierdza (przybliżam mniej więcej, bo nie mogę znaleźć cytatu) "boję się odrzucenia, znam ją dopiero dzień, nie wyznam jej więc od razu miłości". Trochę to... niesmaczne.


Życie bez tajemnic i zagadek byłoby jak powietrze bez wilgoci - przyjemne, ale każda odmiana w codziennym życiu warta jest przeżycia.

Powieść miała naprawdę potencjał i dobry pomysł, który gdyby był dobrze rozwinięty 
– z pewnością wypadł by lepiej. Jest to jednak debiut, więc mam nadzieję, że autorka przyjmie "na klatę" błędy i postara się poprawić w kolejnych powieściach a przede wszystkim napisze coś dłuższego, bo niestety 170-cio stronicowa książeczka niesie ze sobą ograniczenia – jak wyżej wspomniany brak opisów i rozwinięć akcji.

Plusem na pewno jest szybkość, z jaką czyta się pozycję 
– jedno popołudnie i kończymy czytanie. Fajne jest również wydanie książki i jej redakcja – okładka o której już wspominałam na samym początku, ładnie ozdobione piórkami rozdziały oraz czego wielu powieścią brakuje – gdy mamy zmianę miejsca/narracji jest to przedzielone piórkiem, przez co czytelnik się nie pląta.

Książka prosta, nie ambitna i wymagająca jeszcze wielu poprawek. Może się spodobać mało wymagającym czytelnikom lub tym, co są po prostu ciekawi tworu Pani Isabelle. Mnie nie porwała, ale też kompletnym dnem nie jest – umiejscowiła się ciut wyżej. 
Praca, praca i jeszcze raz praca, a może wyjdzie kolejnym razem coś ciekawego. Niestety na tę chwilę poza genialną okładką nic dla siebie nie wypatrzyłam.


Wyzwanie:  Book loversKiedy kobieta przejmuje dowodzenieCzytam Fantastykę,  
Fantastyczna PolskaParanormal Romance


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:

18 komentarzy:

  1. Hm, wyglądało fajnie i ten motyw z nieudanym samobójstwem bardzo mi się spodobał, bo wcześniej się z takim nie spotkałam ;) Ale skoro jest niedopracowana i tak krótka to raczej ją sobie odpuszczę... No, okładka faktycznie całkiem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten motyw też zaciekawił... ale niestety nie wystarczył, bo całość nie jest dopracowana :/

      Usuń
  2. Z chęcią przeczytam, choć tak jak napisałaś, bardziej jest to kierowane ciekawością.
    Pozdrawiam, Shelf of Books :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już kilka razy czytałam recenzje tej książki i choć okładka jest naprawdę ładna, to stanowczo podziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. To, że jest "prosta", akurat teraz nie byłoby dla mnie zaletą, ale wcześniej, gdy dopiero wkraczałam w świat książek... Będę omijała tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - może to być coś dla początkujących w gatunku paranormal, bo oni się tak na niej nie zawiodą.

      Usuń
  5. Próba samobójcza bywa rzadkością w książkach. Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony zainteresowałam się, ale z drugiej mam właśnie pewne obawy. [ Kraina Książek ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety samobójstwo mi nie wystarczyło xD Zwłaszcza, że ona na samobójczynie z charakteru w ogóle się nie nadaje.

      Usuń
  6. To nie jest moja bajka, a skoro czytam, że i niedopracowana to tym bardziej się nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już jedną recenzję, na pewno nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  8. Może kiedyś ją przeczytam, ale specjalnie się za nią rozglądać nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciut wyżej, niż dno? Szkoda, bo lubię debiuty, a książka jakiś czas temu rzuciła mi się w oczy i rzeczywiście, okładka jest mega! Ale jak widać po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że nie powinno się oceniać książki po okładce :( Chwilowo jestem zniechęcona do lektury tej pozycji, chociaż może kiedyś.. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam za spam. Zapraszam Cię jednak do wzięcia udziału w mojej autorskiej akcji : "Poznaj Johna Grishama z Artemis"
    http://artemis-shelf.blogspot.com/2014/09/akcja-autorska-poznaj-johna-grishama-z.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka wspaniała :) szkoda tylko że taka cienka :) ale może sięgnę po nią kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba jednak na razie odpuszczę sobie tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Troszkę mnie dobiłaś. Liczyłam na coś ciekawszego :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda na bardzo ciekawy pomysł. Niestety, mam już ostatnio dość "niedopracowanych" książek. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń